Krzysztof Rachwalski: "To jest ich czas"
Po raz pierwszy w historii kobiecego hokeja w Polsce młodzieżowa reprezentacja awansowała w mistrzostwach Europy do najlepszej grupy A, zajmując w zakończonych ME grupy B w Bra (Włochy) drugie miejsce . Wygrała Belgia i te dwa państwa zagrają w 2012 roku w gronie ośmiu najlepszych drużyn europejskich tej kategorii wiekowej. Dołączyły do pierwszej szóstki z mistrzostw w Lille: 1. Holandia, 2. Anglia, 3. Hiszpania, 4. Niemcy, 5. Białoruś, 6. Francja.
Trener kadry Krzysztof Rachwalski, komentując udany występ we Włoszech mówiąc o drużynie i zawodniczkach powiedział „ To jest ich czas”. Szkoleniowiec rozwijając tę opinię skomentował:
„Sukces to dobry impuls w karierze sportowej. Kilka zawodniczek po raz ostatni ze względu na wiek , występowało w MME. Pożegnało się z tą kategorią wiekową w europejskich mistrzostwach, wnosząc duży wkład w awans drużyny i promocję polskiego kobiecego hokeja. Ten ich czas do tej pory dobrze wykorzystały, pracowały , grały też w reprezentacji seniorek. Łączą sport z pracą i nauką. Studiują na ciekawych kierunkach, nie związanych ze sportem. Są młode mają po 21 lat i chciałbym, aby dalej szły tą drogą. To przykład dla ich młodszych koleżanek z zespołu. W Bra było kilka 17 – latek m.in. Magda Zagajska, która występowała w pierwszym składzie i Amelia Katerla. One mogą jeszcze dwukrotnie zagrać w mistrzostwach Europy i pociągnąć za sobą jeszcze młodsze hokeistki w klubach. W swoich krótkich karierach sportowych przeżyły piękne chwile, emocje. Widziały determinację drużyny i to też jest ich czas – czas zdobywania nowych doświadczeń i kształtowania postaw. Do kadry nie wybieramy wśród setek zawodniczek. To wąska grupa i chciałbym aby ten sukces przyniósł w przyszłości dobre owoce”.
Kapitanem zespołu jest Joanna Hawrot – studentka II roku matematyki wydziału dziennego Politechniki Wrocławskiej. Jest młodsza siostra - Agata, która także grała w Bra, rozpoczyna dzienne studia na kierunku geodezji i kartografii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Reprezentują klub ULKS Nysa Dwójka, z którego powołano na te mistrzostwa najwięcej – sześć zawodniczek.
„Cieszę się, że poprowadziłam drużynę, która dobrą postawą otworzyła nowy etap w żeńskim hokeju – powiedziała Joanna Hawrot. Za dwa lata nie zagram już w młodzieżówce. Ma natomiast taką możliwość moja siostra. To, co osiągnęłyśmy jest sumą kilka elementów, które sprawiły, że w Bra tak pozytywnie wypadłyśmy. Związek zagwarantował odpowiedni okres przygotowań, szkoleniowcy – program, jest bardzo dobra atmosfera w drużynie między zawodniczkami, a także na linii trenerzy - zespół . Nie było żadnych napięć czy wewnętrznych niesnasek. Może to zabrzmi banalnie, ale byliśmy bardzo poukładaną i grającą zespołowo drużyną. Do faworytek turnieju zaliczano Włoszki, wśród których były bardzo dobre, wyróżniające się hokeistki. Grały jednak zbyt indywidualnie, a ich team nie stanowił monolitu i pozostały w grupie B. Awansowałyśmy, jednak żadnej polskiej zawodniczki nie wybrano, do grona najlepszych w turnieju. Nie było indywidualnego wyróżnienia, ale była drużyna Polski- wyrównana, zgrana, bez super gwiazd, która zbierała pochwały za taktykę. Mieliśmy bardzo dobrze rozpracowane rywalki. Sztab szkoleniowy pracował na okrągło, analizowano nagrania wideo z naszych występów i przeciwniczek. Z meczu na mecz grałyśmy coraz lepiej, mając dobrą wiedzę o specyfice gry, atutach i minusach innych drużyn”.
Po raz pierwszy i ostatni w MME na otwartych boiskach w grupie A będzie miała prawo wystąpić za dwa lata Paulina Okaj (MKS Polar Wrocław – Zawidawie).
„Miałam cichą nadzieję, że awansujemy – oceniła Paulina Okaj. Ponieważ w Bra rywalizowało nie osiem, ale dziesięć drużyn nie mówiło się o tym głośno. Wiadomo, że rywalizacja była przez to trudniejsza, a turniej dłuższy. Do najsilniejszych ekip zaliczano Belgię, Rosję i gospodarza Włochy. Zapamiętam mecz półfinałowy z Rosją – rywalem niewygodnym ,dobrym i zwycięski dla nas wynik 2:1. Okazało się, że my byłyśmy lepsze od państw ,mające wyższe notowania w europejskim hokeju. Teraz mnie czeka nowy etap na sportowej drodze. Jestem zawodniczka Polaru, kończę wiek juniorski. W tym klubie nie ma zespołu seniorek, uczestniczącego w rywalizacji na otwartych boiskach. Stoję przed decyzja gry w innej drużynie. Mieszkam w małej podwrocławskiej miejscowości Łozina i w tamtejszym klubie w wieku 8 lat zaczęłam grać w hokeja. Jako juniorka związana byłam z wrocławska drużyną i jeszcze nie podjęłam decyzji do jakiego zespołu trafię. Rozpoczynam studia we wrocławskiej AWF na fizjoterapii. Gram jako ofensywna rozgrywająca.
Jej koleżanką w tej formacji jest niezwykle pracowita na boisku Małgorzata Sztybrych z KS Hokej –Start - Brzeziny.
„Gdyby ktoś powiedział, że zagramy w finale to może bym nie zaprzeczyła i przyjęła to jako kurtuazję – stwierdziła Małgorzata Sztybrych. Jestem defensywną rozgrywającą i mam dobry przegląd tego, co dzieje się na boisku. Uważam, że zasłużenie zagraliśmy w finale. Była duża konsolidacja drużyny, a w grę bardziej doświadczonych hokeistek, występujących w drużynie narodowej seniorek, wkomponowały się młodsze wiekiem i stażem zawodniczki. To rokuje dobre nadzieje i tej szansy nie można zmarnować. Turniej wygrały Belgijki. To mocna drużyna i można się od niej sporo dobrego nauczyć. Reprezentuje styl gry, który przynosi sukcesy męskiej drużynie tego kraju. Podobnie jak Paulina Okaj chcę studiować fizjoterapię ale w Łodzi.. no i oczywiście grać dalej w hokeja”.
Mariola Kaźmierczak




























