Resetowały się po każdym spotkaniu
Trener Krzysztof Rachwalski i jedna z podstawowych zawodniczek polskiej reprezentacji Marlena Rybacha pojawili się w poniedziałek na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w siedzibie Polskiego Związku Hokeja na Trawie. Przed północą biało-czerwone dotarły do kraju po sprawieniu olbrzymiej i jakże miłej niespodzianki w Mistrzostwach Europy seniorek w hokeju halowym w Lipsku. Zdobyły tam brązowe medale! To największy sukces polskiego kobiecego hokeja.
Można mówić o kontynuacji w ostatnich kilku latach. Głównie w hokeju halowym. Najpierw były sukcesy w rywalizacji reprezentacji kontynentalnej młodzieżowych reprezentacji narodowych. W 2005 roku w Pradze Polki sięgnęły po brąz. Dwa lata później w Wiedniu zostały mistrzyniami Europy do lat 21. W 2010 roku reprezentacja, oparta na zespole młodzieżowym, w debiucie w Mistrzostwach Europy seniorek w Duisburgu utrzymała się w elicie zajmując szóste miejsce. Rok później najpierw drużyna do lat 21 sięgnęła po wicemistrzostwo Europy w Perth, a niewiele później w debiucie w III Mistrzostwach Świata seniorek w Poznaniu zajęły wysokie piąte miejsce. Teraz brąz na kontynencie w gronie seniorek. W Lipsku, co należy mocno podkreślić, Polki zajęły pierwsze miejsce w bardzo silnej grupie w eliminacyjnej części rywalizacji. I jako jedyne pokonały gospodynie czyli aktualne mistrzynie świata i – jak się w niedzielę okazało – nowo kreowane mistrzynie Europy oraz w spotkaniu o brąz aktualne wicemistrzynie świata – Holenderki.
Tak skomentował na początku konferencji start Polek w Lipsku Sekretarz Generalny PZHT – Marek Cichy, w przeszłości przez wiele lat trener męskiej reprezentacji seniorów: „ Podczas konferencji prasowej, która w tym samym miejscu odbyła się 11 stycznia przed Mistrzostwami Europy Prezes Związku – Andrzej Grzelak powiedział, że marzeniem byłby dla niego powrót do kraju „wesołego autobusu” z medalami. Dziewczyny i prowadzący je zespół szkoleniowców nie tylko więc wykonali zadanie utrzymania się w elicie, ale były nawet bardzo blisko gry w finale. Wytrzymały fizycznie turniej do końca. Wygrywały rywalizację jeden na jeden. Wiele się zmieniło w ostatnich latach w kobiecym hokeju. Po objęciu reprezentacji przez Krzysztofa Rachwalskiego praca z zespołem jest prowadzona planowo i profesjonalnie. I widać efekty. Po zakończeniu Mistrzostw Europy Grupy B na trawie w roku ubiegłym w Poznaniu nie było jeszcze wprawdzie satysfakcjonującego wyniku (szóste miejsce – przyp. red.), ale gra momentami mogła się podobać. W niemal w każdym meczu Polki walczyły o zwycięstwo. Niewiele się w ostatnich latach zmieniał skład. A dziewczyny prezentują się coraz korzystniej. Choć były po raz kolejny najmłodszą drużyną imprezy w Lipsku (przeciętna wieku – 22,2 lata) nie chcę już o tym słyszeć. Kolejny turniej mają po prostu… wygrać!”
Jak widział lipskie mistrzostwa Krzysztof Rachwalski? „ To był niezwykły turniej. Pełen niespodzianek. Ostatecznie z najlepszej ósemki na kontynencie spadły dwie pierwsze drużyny poprzednich mistrzostw w Duisburgu – ówczesne mistrzynie Ukrainki i wicemistrzynie – Hiszpanki!. Musiałem się, dziewczyny też, „resetować” po każdym spotkaniu. Także po tym pierwszym w grupie pechowo przegranym 4:5 po golu z krótkiego rogu wykonywanym po regulaminowym czasie gry. Trudno się było pogodzić z tą porażką. Po cichu liczyłem na to, że już w pierwszym dniu w piątek zapewnimy sobie awans do pierwszej czwórki, bez względu na wynik sobotniego meczu z Niemkami. I tak byłoby. Wypuściliśmy jednak w ostatniej chwili z rąk zwycięstwo z Hiszpankami prowadząc 2:0 i 3:1. Potem jednak, choć niewiele brakowało a - nie z naszej winy - spóźnilibyśmy się na drugi mecz z Czeszkami, pokonaliśmy je aż 5:1. Ostatnie w grupie spotkanie z Niemkami, po remisie Hiszpanek z Czeszkami, mogliśmy nawet zremisować i to wystarczyłoby nam do awansu. Ale Holandia nieoczekiwanie wygrała z Białorusią. W półfinale Niemki nie chciały grać z „pomarańczowymi”. Dlatego chciały nas pokonać. Nasze dziewczyny wniosły się jednak na szczyty swoich możliwości. Prowadziły z drużyną za którą była cała hala 3:0 i 5:1. Potem, choć Niemki przez piętnaście minut grały bez bramkarki, potrafiły utrzymać wynik 5:3. Po tym wspaniałym sukcesie staliśmy się rozpoznawalną reprezentacją. Komplementowali nas kibice niemieccy. Spotkanie z mistrzyniami świata kosztowało nas bardzo wiele sił. I w spotkaniu z ciągle niezwykle niewygodną dla nas Białorusią w półfinale Polki przegrały 1:2. Mecz o brąz to znowu doskonała obrona z naszej strony, groźne kontrataki i niesamowita walka do końca. Rywalkom nie pomogło nawet indywidualne krycie znajdującej się w bardzo dobrej dyspozycji Pauliny Okaj. Holenderki także grały przez większą część drugiej połowy bez bramkarki. W ostatnich minutach Paulina Okaj została silnie uderzona piłką przy krótkim rogu. Nie chciała opuścić boiska. W chwilę później dziewczyny obroniły kolejny krótki róg. I utrzymały jednobramkową przewagę.”
Marlena Rybacha: „ Na starcie duży niedosyt po porażce z Hiszpanią. Mogłyśmy ten mecz wygrać nawet 7:1! Z Czechami po z konieczności krótkiej rozgrzewce po błyskawicznie strzelonych dwóch bramkach ostatecznie z dobra drużyną wygrałyśmy 5:1. Oglądałyśmy w piątek Niemki i widziałyśmy, że nie grają hokeja, który by nas zaskoczył. W praktyce okazało się, iż miałyśmy rację. To zwycięstwo mocno nas podbudowało, ale w półfinale trafiliśmy na Białoruś, drużynę niewygodną nie tylko dla nas, ale i dla wszystkich. Grają usypiająco, defensywnie. Są jednak bardzo dobrze wyszkolone technicznie. Z Holandią to znowu była bitwa. Czułyśmy jednak, że możemy wygrać. I wygrałyśmy.”
Zapytano podczas konferencji Krzysztofa Rachwalskiego czy można - w porównaniu z rokiem ubiegłym – mówić o postępie reprezentacji. „ W Mistrzostwach Świata w Poznaniu – odpowiedział – było piąte miejsce. Ok. Fajnie. Na pewno dziewczyny wiele wyniosły z tego turnieju. Ale naprawdę bardzo trudne są jednak mistrzostwa Europy. Niebawem w Slagelse w Danii będzie turniej drugiej dywizji. A w nim bardzo silne zespoły: Danii, Francji, Rosji, Anglii. Tylko dwie awansują! Budowa reprezentacji to proces długofalowy. 30 kwietnia bieżącego roku minie pięć lat od naszej wspólnej pracy z Leszkiem Henslerem. Wówczas już było w kadrze kilka do dzisiaj grających zawodniczek. Wśród nich także Marlena Rybacha. Jest progres w grze. Także w wynikach. Wolniejszy na trawie. Szybszy w hali, gdzie na przykład zabrakło z powodu kontuzji takiej zawodniczki jak Joanna Wieloch. A zagrała w Lipsku absolutna debiutantka 17-letnia Joanna Wittke. Teraz pora na przygotowanie do turnieju kwalifikacyjnego do tegorocznych igrzysk olimpijskich w New Delhi. Od 23 stycznia do 1 lutego będziemy bardzo intensywnie przygotowywać się do tej imprezy w Wałczu. Polki nigdy jeszcze w takim turnieju nie grały. 18 lutego czeka nas pierwszy mecz z RPA drużyną zajmującą najwyższe miejsce w rankingu FIH spośród zespołów, które wystąpią w Indiach.”
W równolegle rozegranych ME seniorów w Lipsku godny odnotowania jest sukces polskiego sędziego. Paweł Linkowski prowadził finałowy mecz Niemcy – Czechy.
Obserwatorem obydwu turniejów z ramienia Europejskiej Federacji Hokeja był Dariusz Kurc.
Andrzej Kuczyński



























